PROGRAM WYCHODZENIA Z OSAMOTNIENIA

Moduł XII: Utrzymywanie nowej jakości życia

Nie idealnie, ale wystarczająco blisko

o realistycznej wizji relacji

To już ostatni artykuł zamieszczony w ramach Programu wychodzenia z osamotnienia. Mam nadzieję, że kończysz go z większym zrozumieniem siebie i relacji. Bez względu na to, na którym etapie wychodzenia z osamotnienia jesteś, możesz zadawać sobie te same pytania: Czy relacje, które zaczynam budować albo odbudowywać, są „wystarczająco dobre”? Czy bliskość, której doświadczam, nie powinna wyglądać inaczej: głębiej, intensywniej, bardziej stabilnie? Moment zakończenia korzystania z Programu jest szczególnie podatny na rozczarowanie, bo często zderzają się w nim realne relacje z fantazją o relacjach idealnych.

Ten artykuł jest zaproszeniem do pożegnania się z tą fantazją. Nie po to, by obniżyć oczekiwania, lecz by uczynić relacje możliwymi do życia, a nie tylko do wyobrażenia.

Fantazja idealnej relacji jako pułapka

Jednym z głównych źródeł cierpienia interpersonalnego nie są same relacje, lecz rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością. Fantazja idealnej relacji często zawiera elementy takie jak:

  • pełne zrozumienie bez potrzeby tłumaczenia,

  • brak konfliktów lub ich „łatwe” rozwiązywanie,

  • stałą dostępność emocjonalną drugiej osoby,

  • poczucie bezpieczeństwa bez lęku, wątpliwości czy napięcia.

Problem polega na tym, że taka wizja relacji nie uwzględnia faktu, że bliskość zawsze wiąże się z różnicą, frustracją i ryzykiem zranienia. Relacje nie są miejscem, w którym znika napięcie. Możemy się raczej spodziewać, że będą przestrzenią, w której uczymy się z nim być.

„Wystarczająco dobra” relacja zamiast idealnej

Pojęcie „wystarczająco dobrego” funkcjonowania pochodzi z myśli Donalda Winnicotta i zostało szeroko rozwinięte we współczesnej psychologii relacji i przywiązania. Wystarczająco dobra relacja to taka, która:

  • nie jest wolna od napięć,

  • nie chroni przed każdym bólem,

  • ale daje możliwość regulacji, naprawy i powrotu do kontaktu.

Często jest tak, że to nie brak konfliktów buduje bezpieczeństwo relacyjne, lecz doświadczenie, że po napięciu możliwy jest powrót do bliskości. Relacje, które są „wystarczająco dobre”, nie oferują perfekcji, ale oferują ciągłość i przewidywalność.

Bliskość jako proces, nie stan

Jednym z częstych błędów poznawczych jest traktowanie bliskości jako czegoś, co się „osiąga” i co potem powinno trwać w niezmienionej formie. Tymczasem bliskość jest dynamicznym procesem, który zmienia się wraz z kontekstem, etapem życia i zasobami obu stron.

Oznacza to, że:

  • czasem jesteśmy sobie bliżsi, czasem dalsi,

  • czasem relacja daje więcej, czasem mniej,

  • czasem potrzebujemy więcej autonomii niż kontaktu.

Realistyczna wizja relacji uwzględnia te fluktuacje jako normę, a nie dowód porażki.

Dlaczego „wystarczająco blisko” bywa trudne do przyjęcia

Dla osób z doświadczeniem osamotnienia, odrzucenia lub niespójnych relacji w przeszłości, „wystarczająco blisko” może brzmieć jak kompromis albo rezygnacja. Często stoi za tym głęboka potrzeba:

  • by wreszcie nie musieć się starać,

  • by zostać w pełni przyjętym,

  • by relacja „naprawiła” wcześniejsze braki.

Jednak relacje, które mają pełnić funkcję kompensacyjną, czyli „wypełnić” wcześniejsze deficyty, są bardziej podatne na rozczarowanie i przeciążenie emocjonalne. Dojrzała bliskość nie polega na byciu wszystkim dla siebie nawzajem, lecz na spotkaniu dwóch osób, które mają też własne życie, ograniczenia i granice.

Ostatni etap: integracja zamiast dalszego „naprawiania siebie”

Jako że to ostatni artykuł programu, warto podkreślić jedno: ten moment nie jest końcem pracy nad sobą, ale końcem myślenia o sobie jako o kimś, kogo trzeba naprawić. Psychologia współczesna coraz wyraźniej odchodzi od narracji ciągłego samodoskonalenia na rzecz koncepcji regulacji, regeneracji i integracji doświadczeń.

Na tym etapie kluczowe staje się pytanie nie „jak być lepszym w relacjach?”, lecz:

  • co mi pomaga utrzymywać kontakt?

  • co mnie przeciąża?

  • jakie relacje są dla mnie wystarczająco dobre tu i teraz?

Realistyczna wizja relacji jako zasób na przyszłość

Relacje, które są „nieidealne, ale wystarczająco bliskie”, mają jedną ogromną zaletę: da się je utrzymać w realnym życiu. Nie wymagają ciągłego napięcia, udowadniania swojej wartości ani dopasowywania się kosztem siebie. Pozwalają na:

  • bycie sobą w granicach możliwości,

  • przeżywanie rozczarowań bez rozpadu więzi,

  • rozwój bez presji perfekcji.

Właśnie takie relacje, stabilne, elastyczne i niedoskonałe, najsilniej chronią przed nawrotem poczucia osamotnienia.

Na zakończenie

Jeśli po przejściu tej drogi Twoje relacje nie są idealne to dobrze. Jeśli czasem czujesz w nich napięcie, niepewność czy rozczarowanie to znaczy, że są prawdziwe. Wystarczająco dobra relacja nie obiecuje, że już nigdy nie zaboli. Oferuje coś innego: możliwość bycia w kontakcie mimo niedoskonałości.

I być może to właśnie jest najważniejszy punkt dojścia: nie idealna bliskość, lecz bliskość, która da się unieść i utrzymać w codziennym życiu.

Dołącz do naszej grupy na Facebook: GRUPA ANTY-SAMOTNOŚCI. WYCHODZIMY Z OSAMOTNIENIA.

Jeżeli potrzebujesz wsparcia ze strony psychologa, psychoterapeuty lub interwenta kryzysowego to zarezerwuj wizytę:

ZAREZERWUJ WIZYTĘ

Literatura

Fletcher, G. J. O., Simpson, J. A., & Thomas, G. (2000). The measurement of perceived relationship quality. Personality and Social Psychology Bulletin.

Girme, Y. U., Overall, N. C., Simpson, J. A., & Fletcher, G. J. O. (2015). “All or nothing”: Attachment avoidance and relationship satisfaction. Journal of Personality and Social Psychology.

Reis, H. T., & Gable, S. L. (2015). Responsiveness. Current Opinion in Psychology.

Previous
Previous

MODUŁ XII: Plan na przyszłość: jak dbać o relacje i o siebie